9 lutego 2015

Tangle Teezer po trzech latach użytkowania

wersja kompaktowa
Posiadaczką kompaktowej wersji szczotki Tangle Teezer jestem już od prawie trzech lat. Ciesze się, że dopiero teraz zdecydowałam się na jej recenzję, bo opinię o niej mam wyrobioną w 100%, a także o jej trwałości mogę wam napisać coś więcej:)


Posiadam wersję kompaktową - Tangle Teezer Compact Styler w kolorze Pink Sizzle. Swoją szczotkę kupowałam przez internet i zapłaciłam 50-60zł z przesyłką, aktualnie szczotki TT można zakupić nawet w Hebe czy Douglasie w cenach od 30-50zł w zależności od wersji.

Mam włosy cienkie, delikatne, farbowane, które mają tendencję do plątania się. Przed erą Tangle Teezera musiałam włosy zawsze czesać na mokro, bo po wyschnięciu to była wręcz syzyfowa praca z masą wyrwanych włosów. Ta szczotka to ulga dla moich włosów i dzięki niej mogę je bez problemu rozczesać nie ważne czy mokre czy suche. Jeśli moje włosy są wyjątkowo splątane to zaczynam ich rozczesywanie od końców i nie ma problemu:) Dodatkowym plusem jest masaż skóry głowy, który TT zapewnia.

Wersja kompaktowa jest dość niewielka, więc posiadaczki gęstych długich włosów mogą się trochę namachać tym maluchem:D Ja mam pięć włosów na krzyż, więc jest idealna:D

Jak szczotka się sprawuje po 3 latach? Może zacznijmy od tego co mój TT musiał znosić przez ten czas...

- Odkąd kupiłam Tangle Teezer tylko nim rozczesuję swoje włosy i jako jedyna szczotka jest naprawdę niesamowicie eksploatowana:)
- Wersja kompaktowa jest stworzona do torebki i mój model właśnie tam mieszka, a jak wiecie w damskich torebkach tylko dziada z babą brakuje i to co się dzieje w torebce wie tylko torebka!:D Mój TT śmiga gdzieś między notesami, pomadkami, portfelem, paragonami, a także miliardem innych niezbędnych rzeczy i czasami bywa przyciśnięty przez te większe, cięższe rzeczy. Od czasu do czasu zdarzyło mi się nadepnąć na moją torebkę-worek, a tym samym niechcący przydeptywałam sam TT wciskając osłonkę w szczotkę:(
- Wersja kompaktowa jest średnio poręczna, zwłaszcza gdy ma się mokre ręce, więc bez upadków Tangle Teezera się nie obyło.

Jak widać mój Tangle Teezer nie ma w życiu lekko:) Poniżej możecie zobaczyć jak prezentuje się na dzień dzisiejszy.
wersja po latach
Szczotka jest trochę porysowana, a jej włoski lekko się powyginały zwłaszcza przy zewnętrznych krawędziach.
po latach użytkowania
Szczerze to sama jestem zdumiona, że po takim wykorzystywaniu tej szczotki jest ona nadal w dobrym stanie:) Pomimo lekko powyginanych włosków, szczotka nadal świetnie rozczesuje moje włosy. Jedynie na co mogę narzekać to, że bolce od przykrywki się pourywały i osłonka nie trzyma się na szczotce, ale postaram się temu zaradzić łącząc je np. luźną frotką:)

A wy jesteście pod wrażeniem szczotek Tangle Teezer, czy raczej to dla was zbędny gadżet?:)

Pozdrawiam:)

27 komentarzy:

  1. Moja szczotka też ma lekko wygięte włoski, a wciąż sprawuje się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od pewnego czasu zastanawiam się nad kupnem Tangle Teezer Aqua Splash, ale jeszcze trochę się wstrzymam. Choć widząc kolejne pozytywne recenzje tych szczotek nie jest to proste. :p

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wyobrażam sobie życia bez TT

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo dobrze się trzyma :) ja jeszcze swojej się nie doczekałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiadome, że po kilku latach nie będzie wyglądać jak nowa. Ważne że dalej się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Swoją mam od grudnia, więc niewiele mogę powiedzieć jeszcze. :) Waham się nad zakupem kompaktowej wersji, ale nie wiem czy jest mi potrzebna skoro mam Salon Elite...

    OdpowiedzUsuń
  7. ajjj marzy mi się :D odkąd siostra ma to jej podkradam i naprawdę jestem zachwycona :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja wygląda podobnie po około 3 latach, ale nadal jest świetna :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam swój TT już ze 4 lata, ale mam normalną wersję - nie kompaktową. Uzywam jej codziennie i nie jest jakoś mocno "sfatygowana". Ostatnio wypadła mi z rąk (to jeszcze stara wersja - mniej poręczna) i coś się wyłamało... i z jednej strony się rozchodzi.. .ale na razie to w niczym nie przeszkadza :) Choć planuję już zakup nowej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam wersje oryginalną od jakiegoś roku i jestem równie zadowolona ;]

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam TT i jestem z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jeszcze jej nie miałam :-P

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój TT wygląda podobnie :) Mimo tego nie oddam go nikomu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja swoją mam około roku już. Kupiłam w Hebe w promocji i zapłaciłam za nią 15zł, ale nie mam osłonki. Nie wyobrażam sobie zupełnie jak mogłam rozczesywać włosy inną szczotką niż TT :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też pisałam taki post swego czasu, ale o dTanglerze :) i również mimo upływu czasu dalej dobrze się sprawuje :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham je ;p stosuje od 2 miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam ochotę kupić i chyba niedługo wybiorę się do Hebe :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczotkę mam ale jeszcze nie robiłam jej przeglądu, i kolce chyba nawet ma proste ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja obecnie mam zamiennik od Ingrid, ale na oryginał też poluję

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam bzika na punkcie TT :D a wszystko zaczęło się od wypróbowania Biedronkowskiej podróbki :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja na początku kupiłam wersję standardową, ale córka mojej przyjaciółki zakochała się we fioletowo różowej szczotce no i nie miałam serca jej odmówić i zamieniłam się z nią na kompakta:) Rozmiar dużej mi bardziej odpowiadał, lepiej siedziała w ręce, ale tak czy siak nie wyobrażam sobie życia bez TT:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ta osłonka już dawno mi nie trzyma. Końce się powyginały ale jestem zadowolona. Nie potrafie używać innej szczotki, wszystkie inne szarpia mi wlosy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też już nie wyobrażam sobie używać innej szczotki :) ostatnio kupiłam też wersję original i jestem zadowolona, tym bardziej, że można je już dostać w PL stacjonarnie za grosze :)

      Usuń