4 grudnia 2014

Anatomicals The hottie tottie is never spotty - krem matujący


W dzisiejszej notce chcę przybliżyć wam krem matujący (zwany także balsamem na pory) The hottie tottie is never spotty (który w Polsce występuje także pod nazwą: Gorącej lasce nie wyskoczysz) firmy Anatomicals :)


Na wstępie zapoznajmy się z opisem producenta...
Krem do twarzy Anatomicals zapobiega błyszczeniu się skóry - doskonale sprawdzi się jako delikatna baza pod makijaż lub po prostu jako produkt do codziennej pielęgnacji cery. Krem jest niezastąpiony w walce o nieskazitelną cerę: dzięki niemu nie będziesz musiała się martwić o drobne niedoskonałości. Świetnie nawilża i matuje, nadając skórze zdrowy i świeży wygląd. Wmasuj go w twarz i szyję, by cieszyć się idealnie nawilżoną skórą!
Krem The hottie tottie... o pojemności 50ml kosztuje około 15zł i dostępny jest na polskiej stronie Anatomicals i w niektórych drogeriach internetowych. Firma przyciąga klientów minimalistycznymi opakowaniami z humorystycznymi opisami i za to duży plus dla tej marki:)
krem matujący balsam na pory
Smieszne teksty i hasła, a także grafika kobitki, która wygląda jak Rihanna z czasów Pon de Replay robi miłe wrażenie, niestety gorzej jest jak się bardziej wytęży oko i przeczyta skład, w którym roi się od parabenów.
the hottie tottie is never spotty krem
Krem ma lekką konsystencję, która szybko się wchłania do matu. Jego zapach jest dziwny do określenia - sztuczno-owocowy. The hottie tottie... stosuję pod makijaż i efekt matu utrzymuje się nie dłużej niż 5h, potem zaczyna się świecenie w strefie T (jestem posiadaczką mieszanej cery). Jeśli chodzi o niedoskonałości i pory to raczej ten krem nie ma na nie żadnego wpływu, czyli nie pomaga ani nie przysparza problemów:) 

Krem The hottie tottie... to dla mnie średniak - podstawowe założenie spełnia, czyli matuje na jakiś czas, ale z utrzymaniem się tego matu w ciągu dnia jest już dość przeciętnie. Parabeny plus sztuczny zapach nie bardzo mnie zachęcają do ponownego zakupu, zdecydowanie będę szukać czegoś lepszego:)

A wy jakie kremy matujące polecacie?:)

17 komentarzy:

  1. Świetnie, że trafiłam na recenzję tego kremu, ponieważ chciałam go kupić :) Jednak pozostanę przy swojej siarkowej mocy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Opakowanie ma ładne, ale raczej mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam mieszane uczucia co do tej firmy ... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Parabeny skutecznie mnie zniechęciły:(

    OdpowiedzUsuń
  5. parabeny - a fe! no ale czego chcemy od produktu w takiej cenie?:D
    Ja osobiście uwielbiam matujący krem od lefrosch Base Matt - który ładnie wygładza cerę i faktycznie matuje na cały dzień - ale jest jedno ale! nie można go używać codziennie, bo się wysuszymy aż za bardzo :P ale na wyjścia jest to idealne wyjście:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obecnie używam kremik matujący Iwostin, tego nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny pomysł z śmiesznymi opisami , szkoda że kosmetyk swym działaniem nie daje rady :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale odstraszający obrazek na opakowaniu z tą lalką czy co to jest :D.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hah faktycznie hasła ciekawe :D Laska nawet i do Rihanny podobna :D Ja nie używam żadnych matujacych kremów. Mi wystarczy puder :D Tez mam cere mieszaną ale teraz tak mi sie wszystko poprzestawiało z hormonami, że sama nie ogarniam. Jakos radykalnie pielęgnacji nie zmieniałam, ale pewnie po porodzie będzie bandżaj. Aż się boje :O :D

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znam, na szczęście nie muszę matować twarzy aktualnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Opakowanie bardzo mi się podoba, ale jakoś opis zawartości mnie nie przekonał ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. zawsze lubię oglądać opakowania kosmetyków tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawiły mnie kosmetyki tej firmy, ale skoro mówisz, że zawartość i zapach kiepskie to raczej niczego nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  14. mają fajną szatę graficzną :) ja nie używam kremów matujących :)

    OdpowiedzUsuń
  15. widziałam go już, ale chyba się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń