30 października 2014

Peeling do twarzy Kolastyna Refresh

peeling do twarzy
Pisząc bloga polecam dobre kosmetyki, przestrzegam przed bublami, sama także czytam inne blogi żeby nie popełniać głupich zakupów. Niestety drogerie kuszą promocjami, nowościami i czasami zdarza mi się wychodzić z nich wraz z tajemniczym, nagłym zakupem:) Pewnego dnia będąc w Rossmannie pomyślałam, że kończy mi się peeling i do koszyka powędrował peeling do twarzy Refresh od Kolastyny. Po powrocie do domu przeczytałam na internecie same negatywne opinie na temat tego produktu, ale nadal miałam nadzieje, że nie może być aż tak źle...

refresh
Cena regularna za opakowanie peelingu (75ml) wynosi 11zł, kupiłam w promocji za kilka złotych mniej, więc nie są to jakieś ogromne pieniądze, ale już mogę wam powiedzieć, że były to pieniądze wywalone w błoto:(
Peeling przeznaczony jest do cery normalnej i mieszanej, więc liczyłam na to, że będzie całkiem dobrym zdzierakiem, lecz nic bardziej mylnego!:P Jedyny plus tego produktu to brak parabenów. Głównym problemem tego peelingu jest to, że nie nazwałabym go w ogóle peelingiem:)
Tych ich 'mikrogranulek złuszczających' to można ze świecą szukać w tym peelingu:D Dla mnie jest to po prostu żel/krem do mycia twarzy, który też za dobrze nie działa - skóra po użyciu zamiast być odświeżona i ściągnięta jest tłusta. I tak oto mój spontaniczny zakup wylądował w najdalszych zakamarkach szafki z kosmetykami:) Kolastyna Refresh może się sprawdzić chyba tylko u dziewczyn z wrażliwą, przesuszoną skórą, reszta może się trzymać z daleka od tego bubla:)

I na koniec kilka pytań do was:D Jakie są wasze nieudane spontaniczne zakupy kosmetyczne? Jakie mocniejsze peelingi polecacie, a co odradzacie?:) Ja ostatnio polubiłam się z pastą Ziaja Liście Manuka:)

Pozdrawiam:)

43 komentarze:

  1. Ja też bardzo lubię pastę z Manukiem i stosuję jak peeling. :) Największy bubel ever? Podkład matujący z Lirene, a raczej jakieś pomarańczowe masło, które robi się brązowe na powietrzu z Lirene, dramat i masakra życia. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę się trzymać od tego podkładu z daleka:D

      Usuń
  2. Ja bardzo lubie peeling soraya a tego nie mialam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak peelingi to tylko korund lub savon noir:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja kupiłam kiedyś jakiś płyn do demakijażu z kolastyny i musiałam go wyrzucić po 2 użyciach, unikam tej firmy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. tak, chyba będę musiała uczynić, bo na nic mi się nie przyda:D:(

      Usuń
  6. Ja bardzo lubie peelingi enzymatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam skórę podatną na podrażnienia i wysuszenia, więc u mnie może by się sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba delikatniejszego 'peelingu' nie znajdziesz, to raczej kremowy żel do mycia twarzy i na pewno nie przesuszy, możesz wypróbować:)

      Usuń
  8. U mnie się sprawdził, ale jako żel do częstszego mycia, a nie peeling :) Ja polecam peeling z Dermiki do cery tłustej i mieszanej (jeżeli lubisz enzymatyczne), jest rewelacyjny :) Pozdrawiam i zapraszam na rozdanie jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z chęcią przyjrzę się bliżej temu zdzierakowi z Dermiki:)

      Usuń
  9. Faktycznie coś mało tych drobinek peelingujących.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pasta z Ziaji jest super. Tego "peelingu" nigdy nie miałam i nie kupię :) Fajny jest jeszcze żel z peelingiem z tej samej serii z Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ten peeling ale dla mnie to była porażka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kocham mój piling dermalogica i póki co nie zamienię go na żaden inny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście praktycznie ich nie ma ;) szkoda ze nie sprawdził się i nie spełnił swoich funkcji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej faktycznie poskąpili drobinek... Jeśli chodzi o moje nieudane, spontaniczne zakupy to był to balsam rozświetlający z perłowymi drobinkami od AA, Glamour Shimmer. Pisałam o nim zresztą. Masakra...
    Co do peelingu to nie mam swojego ulubionego. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Najmocniejszy peeling jaki w życiu miałam to było szafirowa mikrodermabrazja yoskine, rewelacja.
    nie znam za bardzo kosmetyków z kolastyny, widać, że tych drobinek jest jak na lekarstwo

    OdpowiedzUsuń
  16. o nie - to ja będę unikać tego produktu :) Ja wciąż szukam peelingu idealnego do twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Tego peelingu nie znam, ale polubiłam tak jak Ty pastę z Ziaji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest super i do tego fajnie pachnie:D

      Usuń
  18. też wolę jak jest trochę więcej drobinek! taki peeling to nie peeling!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja uwielbiam mikrodermabrazję z Olay ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Coraz czesciej spotkam sie z kosmetykami tej firmy:) Niestety nie miałam przyjemnosci ;) Jak na razie to męczę pseudo peeling z synergen. Never ever...

    OdpowiedzUsuń
  21. Na pewno się nie skuszę, tym bardziej, że skóra jest po nim tłusta :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdybym ja miała wymieniać nieudane zakupy, to siedzimy tu do jutra : p dla mnie bardzo tajnym peelingiem jest orientana :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdarzają mi się takie zakupy niestety... Ostatnim był róż z Pierre Rene. Do dziś nie wiem dlaczego w sklepie wydawało mi się, że jest ładny i będzie dla mnie dobry. Ani razu go nie użyłam :P
    A co do Kolastyny, to lubiłam ich płyny micelarne:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam żel z tej serii i jest całkiem ok..

    OdpowiedzUsuń
  25. Spora ta odległość pomiędzy drobinkami. :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Kolastyna w ogóle ma słabe kosmetyki ostatnio :/ Ja polubiłam się z peelingiem enzymatycznym Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Szkoda, że się nie sprawdził. Faktycznie poskąpili tych drobinek.

    OdpowiedzUsuń
  28. w takim razie na pewno się na niego nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Z Kolastyny niedawno kupiłam peeling-maseczkę 3w1 i jestem zadowolona :) największym bublem kosmetycznym była maseczka i tonik z Ziaji, które zamiast zapobiegać niedoskonałościom się do nich przyczyniły.. nigdy więcej :P teraz używam kremu z Ziaji med i jest świetny. A ''wybielający'' (hah nie pamiętam jak się dokładnie nazywał) żel z Ziaji uratował kiedyś moją cerę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybielający brzmi ciekawie:D chyba muszę się przejść do ich sklepu:)

      Usuń
  30. Ja uwielbiam peelingi Apisa, z Kolastyny miałam balsamy i były nawet ok, tego peelingu zatem chyba nie zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ojej.. faktycznie też bym tego peelingiem nie nazwała. Szkoda, że się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń